Artykuł "Tajemnica ulicy Spacerowej" ukazał się 15 marca 2009. Publikujemy dzięki uprzejmości portalu trojmiasto.pl.
Czy przejeżdżając ulicą Spacerową w Gdańsku, bezwiednie mijamy
zapomniany cmentarz francuskich jeńców wojennych? Badacze dziejów dawnego
Gdańska natrafili na ślad sensacyjnego epizodu związanego z budową tej
drogi.

Szlaban na granicy z Polską w Renuszewie ok. 1939 roku
Dziś ulica Spacerowa to niedawno
zmodernizowana droga prowadząca z Oliwy do Osowy. Kilkaset metrów za zjazdem do
zoo w kierunku Osowy, droga wpada do wąwozu, z prawej strony otoczonego
niewysokimi wzgórzami. Tuż przy drodze stoi niewielka kapliczka. Po przeciwnej
stronie stoją zabudowania leśniczówki. To właśnie bezpośrednie okolice kapliczki
i leśniczówki prawdopodobnie kryją ślady po zapomnianym dramacie, rozgrywającym
się tu pod koniec XIX wieku.
Od lat czterdziestych XIX wieku Francja i
Niemcy coraz intensywniej rywalizowały ze sobą o prymat w zachodniej części
europejskiego kontynentu. Sytuacja zrobiła się nie do zniesienia po wygranych
przez Prusy wojnach z Austrią i stworzeniu w 1866 roku Związku
Północnoniemieckiego, będącego faktycznym zalążkiem zjednoczonych
Niemiec.
Wieloletnie napięcia doprowadziły do wypowiedzenia, przez
Napoleona III, wojny Prusom. Poszło o próbę osadzenia przez kanclerza von
Bismarcka na tronie hiszpańskim pruskiego księcia. Pewni siebie Francuzi
wkroczyli 19 lipca 1870 roku na tereny Niemiec.
Po początkowych drobnych
sukcesach zjednoczone wojska prowincji niemieckich spuściły im ciężkie lanie. W
rezultacie w połowie września wojska niemieckie obległy Paryż, który
skapitulował w styczniu 1871 roku. Wojnę zakończył traktat pokojowy podpisany w
maju 1871 roku.
Francja straciła nie tylko honor, ale także część bogatej
w węgiel Lotaryngii i musiała zapłacić Prusom reparacje wojenne w wysokości
pięciu miliardów franków w złocie. Mało kto wie, że z tych właśnie pieniędzy
powstała większość ceglanych, urzędowych budynków na terenach Cesarstwa
Niemieckiego, w tym także w Gdańsku.
Trzy lata przed wojną rząd pruski
rozpoczął budowę nowej drogi. Miała ona połączyć dużą wieś, w zasadzie nawet już
miasteczko - czyli Oliwę z położoną za lasami, liczącą kilkadziesiąt budynków,
Osową. Budowa drogi była koniecznością, ponieważ mieszkańcom nie wystarczał już,
funkcjonujący tu od czasów napoleońskich trakt, mający pomocnicze znaczenie w
stosunku do najstarszej i najważniejszej drogi do dawnego opactwa, wijącej się
dzisiejszą Doliną Radości.

Rodzina Orlowski w Renuszewie. Rok 1939
Mimo dużego znaczenia, budowa drogi
postępowała bardzo powoli. Na przeszkodzie stały niezwykle trudne warunki
terenowe i gęsty las. Prace ruszyły jednak znacznie szybciej, kiedy w Oliwie
pojawili się jeńcy francuscy. Na ich ślad natrafili członkowie Towarzystwa
Przyjaciół Gdańska.
- Niedawno Towarzystwo stało się posiadaczami
unikatowego przewodnika po Oliwie z 1904 roku, autorstwa Elise Pűttner
- opowiada Mirosław Piskorski, z zarządu TPG. - Zaczęliśmy
tłumaczyć tę publikację. Na stronie 43 natknęliśmy się na niezwykle interesujący
fragment: "Tuż przy leśniczówce Renneberg , w miejscu gdzie droga biegnie w
lewo, położony jest na spadzistej skarpie biały kamień upamiętniający datę
1870-1871. W tym wąwozie pochowani zostali francuscy jeńcy, którzy byli
zatrudnieni przy budowie drogi Chaussee."

Spacer w Renuszewie. Zdjęcie przedwojenne.
Rennenberg to dawna nazwa
leśniczówki w Renuszewie. Chaussee to dzisiejsza ulica Spacerowa. Po kamieniu
upamiętniających wojnę 1870-1871 nie pozostał żaden ślad. Podobnie jak po
cmentarzyku budujących drogę Francuzów. Być może w późniejszych czasach na
miejscu pruskiego kamienia postawiono kapliczkę.
- Ustalenie gdzie w
wąwozie mogą znajdować się groby francuskich jeńców jest trudne, ale możliwe
- mówi Piskorski. - Temat wymaga kolejnych badań. Liczymy, że znajdziemy
kolejne źródła. Publikacje lub relacje, które powiedzą nam więcej na ten temat.
Pożyteczną inicjatywą byłoby też postawienie nowego kamienia lub niewielkiego
pomnika przypominającego o poległych Francuzach.
Przed historykami z
Towarzystwa Przyjaciół Gdańska stoi niełatwe zadanie. O mogile francuskich
jeńców nie wiedzą ani pytani przez nas mieszkańcy domów u wylotu Spacerowej, ani
leśniczy z Renuszewa. Nie jest to z resztą jedyna zapominana, smutna historia,
związana z okolicami tej leśniczówki.
Oliwski wąwóz kryje także wojenne
historie, z ostatnich dni marca 1945 roku. Przez oliwskie wzgórza przebiegał
jeden z pierścieni niemieckiej obrony. Spacerowa, główna droga z Osowej do Oliwy
miała duże strategiczne znaczenie. Nacierające wojska radzieckie nieubłaganie
parły przez Spacerową do Oliwy.
- Wśród wśród wojsk odpierających
Rosjan, na tym odcinku znajdowała się też grupa młodzieży z Hitlerjugend.
Obsługiwali działo kalibru 88 mm - wspominał po latach stary gdańszczanin,
mieszkający pod przed wojny przy ulicy spacerowej. - Stojące za jednym z
zakrętów i skierowane na wprost zniszczyło kilka rosyjskich czołgów T-34. Młodzi
i niedoświadczeni obrońcy trzymali amunicję do działa tuż obok niego. Celna
salwa z kolejnego radzieckiego czołgu zlikwidowała punkt oporu. Rozrzucając w
różnych kierunkach szczątki obsady.

Wybudowana po wojnie kapliczka w Renuszewie.
Podczas niedawnego remontu ulicy
Spacerowej, dokładnie w miejscu wskazywanym przez autochtona, znaleziono sporą
ilość pocisków do działa kalibru 88 mm. Kilkaset metrów dalej koło i zniszczone
elementy rosyjskich czołgów. Jeden ze starszych mieszkańców Osowej, pracownikom
firmy rozminowującej ten teren opowiedział historię jak jego rodzice już w
pierwszych dniach kwietnia zbierali z wąwozu i drogi pokaleczone zwłoki
atakujących i cywilów, którzy kryli się na wzgórzach. Wszystkich złożono w
jednej mogile w oliwskim wąwozie. Być może spoczywają w sąsiedztwie
XIX-wiecznych grobów francuskich jeńców budujących ponad siedemdziesiąt lat
wcześniej ulicę Spacerową.
Marek Gotard

Zdjęcia archiwalne: Christa Foitzik
Dawne nazwy oliwskich
ulic