
|
Historia
Moje najbliższe otoczenie
zmienia się permanentnie, głównie za sprawą planistów, którzy nazbyt często je
wręcz deformują. Użyłem terminu „deformują”, aby podkreślić, że co rusz owe
zaplanowane zmiany dokonują się ze szkodą dla środowiska przyrodniczego, krajobrazu
i zabytków budownictwa. Coraz częściej ogólnie
dostępna „społeczna przestrzeń” zostaje przekazywana prywatnym inwestorom,
m.in. miejsca odpoczynku (skwery, zieleńce) przeznaczane są pod zabudowę, np.
na parkingi. Działania owe mają charakter zgoła przypadkowy, nie chcę użyć
przymiotnika „chaotyczny”. Aby nie być gołosłownym, przypomnę zniszczenia z lat
90. w osadzie Rybaki, położonej w Dolinie Radości, pobudowanie w tej dolinie
nowoczesnej willi w miejscu dawnej chlewni (pod pretekstem istnienia siedliska)*,
dewastacji w rezerwacie przyrody „Zajęcze Wzgórze” w Sopocie, kontrowersyjną
W celu
odnotowania zmian powstałych w najbliższym moim otoczeniu, sięgnąłem do starych
map z lat 1904 i 1908, do własnego archiwum fotograficznego, Początek trasy stanowi dawna osada Lipnik, która przestała istnieć u schyłku II wojny światowej. Jest ona położona w pobliżu wspomnianego Niedźwiednika. Do połowy lat 50. zachowało się tam szpalerowe zadrzewienie w postaci dorodnych topól; wyznaczały one zachodnią i północną granicę osady. Innym dowodem dawnego osadnictwa było kamienne młyńskie koło, które w 1994 r. zostało rozbite na fragmenty przez wandali. Prawdopodobnie było ono na wyposażeniu wiatraka. Obszar osady w połowie lat 50. ubiegłego wieku został wzięty pod uprawy leśne. Odszukanie resztek koła może nastręczać pewnych trudności w okresie lata i jesieni, bowiem rosną tu wówczas bujnie pokrzywy, skrywające ów dawny skarb kultury materialnej. Od osady biegła polna droga wysadzana obustronnie brzozami, dlatego nosi ona nazwę Alejka Brzozowa; na załączonej mapce z 1908 r. widać, jak ówcześnie przebiegał obszar zalesiony. Drzewa te dotrwały do czasów współczesnych, choć szereg egzemplarzy zostało przewróconych przez wiatr lub uschło po zaatakowaniu ich przez pasożytniczego hubiaka pospolitego Fomes fomentarius.
Przy końcu Alejki Brzozowej, w latach 30. XX w. znajdował się kamienny drogowskaz z wykutym napisem Präsidentenweg (Droga Prezydencka) i nazwami dzielnic Gdańska: Langfuhr (Wrzeszcz) oraz Oliva; obecnie spoczywa on po północnej stronie zbocza. Odtwarzając dawny przebieg tego szlaku z okresu Wolnego Miasta Gdańska (1920–39), przemianowałem go na „Szlak Królewski” – jego początek znajduje się w Królewskiej Dolinie we Wrzeszczu. Bliźniaczy kamień − drogowskaz spoczywał nieopodal, przy parkingu na końcu ul. A. Abrahama, ale na początku lipca 2008 r. został skradziony.
Przed nami grzbiet i zbocze ochrzczone tuż po II wojnie
światowej mianem Lagry. Nazwa wywodzi się od terminu Lagerkommando. Według
pracy zbiorowej pt. „Obozy hitlerowskie na ziemiach polskich”, PWN, Warszawa
1979, w latach 1941–45 w rejonie obecnych ulic Rodakowskiego i Norblina
funkcjonował obóz jeniecki – filia niemieckiego Stalagu w Malborku, w którym
przetrzymywano ogółem 2500 jeńców radzieckich. Osoby zmarłe lub zamordowane
przez Niemców zostały prowizorycznie pochowane w pobliżu, a następnie, po
wojnie, Południowe zbocze Lagrów
było kiedyś polem uprawnym, na którym hodowano m.in. grykę i brukiew (połowa
lat 50. XX w.). Po wybudowaniu Osiedla Młodych (następnie przechrzczonego na
Osiedle imienia Janka Krasickiego), stało się ono miejscem uprawiania sportów
zimowych. W latach 60.–70. funkcjonował tu nawet wyciąg narciarski; obecnie
jest zdewastowany, a domek maszynowni służy za lokum osobom bezdomnym. Zbocze to stało się miejscem karkołomnych zjazdów na rowerach górskich, a dla przyrodnika stanowi wspaniałe miejsce obserwacji gatunków światło i ciepłolubnych flory i drobnej fauny.
Podążając grzbietem Lagrów, wchodzimy po chwili w wykop, a leśna dróżka doprowadza nas do zaplecza osiedlowej kotłowni. Stąd docieramy do ul. Norblina i sąsiedniej – Chełmońskiego. To przy tej właśnie ulicy do niedawna można było oglądać pomnik patrona osiedla – Janka Krasickiego, dłuta gdańskiego rzeźbiarza – Wiktora Tołkina. Niestety, pomnik został usunięty, choć niewątpliwie stanowił atrakcyjny element zdobniczy. A przecież wystarczyło usunąć betonowy napis wyjaśniający, kim jest osoba uwieczniona w kamieniu. A za kilka dekad nikt już nie pamiętałby o byłym patronie osiedla (taki pogląd prezentują co bardziej rozsądne osoby z bogatym doświadczeniem życiowym). Z ciekawości zajrzałem do
encyklopedii i odnalazłem hasło: Jan Krasicki. Otóż osoba, wywołująca tak silne
emocje (o czym można było się przekonać, czytając wulgarne napisy umieszczone
na cokole), była czołowym rewolucyjnym działaczem młodzieżowym, organizatorem i
przewodniczącym Związku Walki Młodych (ZWM) w okresie hitlerowskiej okupacji.
Krasicki, pseudonim Kazik, był współzałożycielem Gwardii Ludowej. W 1943 r.
został zamordowany przez Gestapo. Tyle suche fakty.
Obok pomnika rósł do
niedawna dorodny modrzew europejski Larix decidua; w 2008 r. został wycięty. Po wschodniej stronie ulicy
znajdował się kiedyś Dwór VII, składający się z kilku starych budynków. Do
dzisiaj nie przetrwało nic z zabytkowej drewnianej zabudowy. Natomiast nazwa
tego historycznego miejsca przylgnęła do całego osiedla (dawnego Osiedla
Młodych tudzież im. Janka Krasickiego). Przed nami ul. Polanki, przy
której są zlokalizowane Dwory I–V. Trakt biegnie teraz ul. Drożyny. Podobnie
jak ul. Chełmońskiego, i ona została obsadzona szpalerem lip. Kiedyś nasz trakt
łączył się z Została ona oddana do użytku
1 maja 1914 r. W marcu 1945 r., podczas zdobywania Gdańska przez Armię
Radziecką i Ludowe Wojsko Polskie, wycofujące się siły niemieckie zniszczyły
większość wiaduktów na tej linii. Również i wiadukt przy obecnej ul. Wita
Stwosza został wysadzony wraz z lokomotywą, aby utrudnić komunikację
nacierającemu
Ogrodowa przecina w połowie pętlę tramwajową linii 11, która to pętla powstała pod koniec lat 50., zajmując część terenu ogrodnictwa. Ulica ta łączyła się przed II wojną światową z obecną ul. Grunwaldzką, a po jej zakończeniu została przegrodzona terenem szkoły nazywanej potocznie „Budowlanką”. Po wstało tam m.in. boisko sportowe, istniejące do dzisiaj; są tam rozgrywane m.in. mecze rugby. Za płotem przy końcu Ogrodowej widnieje budynek Szkolnego Schroniska Młodzieżowego. Aby obejrzeć ten teren, wystarczy udać się drogą prowadzącą u podnóża nasypu kolejowego w stronę wspomnianej ul. Grunwaldzkiej. Po dawnym szlaku komunikacyjnym Lipnik – Młyniec
nie ma śladu, choć do niedawna rosło tu jeszcze kilka lip z dawnego przydrożnego
szpaleru. Na drugą stronę Grunwaldzkiej możemy przedostać się przejściem dla pieszych
– na wysokości ul. Abrahama. W pobliżu wybudowano kiedyś budynek, który uległ
zupełnej zagładzie w wyniku działań wojennych. Miejsce to, dawniej znane jako
Friedenschlus (widnieje na załączonej mapce u góry po stronie prawej), zajmuje
obecnie myjnia samochodowa oraz stacja paliw. Do połowy lat 60. XX w. zachowała
się tu ceglana brama główna, prowadząca na posesję od strony Grunwaldzkiej. W
niej, we wnęce, umieszczona była figura Matki Boskiej. Wokół tej posesji – od zachodu
i południa – rosły w szpalerze dorodne dziuplaste kasztanowce, w których
licznie gniazdowały rokrocznie ptaki. Za nimi rozciągał się teren działek ogrodniczych;
na początku lat 60. przeznaczono go na składowisko tłucznia Po przedostaniu się na drugą
stronę ruchliwej ul. Grunwaldzkiej, możemy spróbować przejść starym nasypem kolejowym.
Z jego szczytu widoczne jest osiedle Młyniec, gdzie przed stu laty kończył się opisany
szlak. Na przełomie XIX i XX wieku musiał pełnić ważną rolę, skoro zaznaczono
go na ówczesnej mapie. Marcin S. Wilga Wydział Mechaniczny * Michał Kochańczyk, znany
podróżnik i alpinista, szef Klubu Wysokogórskiego „Trójmiasto”, wystosował w
tej sprawie list z protestem do prezydenta Gdańska, pana Pawła Adamowicza. |
||||||||||||||||||||||
![]() |