
|
Aktualności
oliwskie
Wiesz o czymś co wydarzyło się w Oliwie?
Chcesz żeby wszyscy się o tym dowiedzieli?
Napisz o tym! staraoliwa@gmail.com
8 XII 2009 Po co rada dzielnicy ?Dom Zarazy - Stary Rynek Oliwski 15
czwartek 10 XII godzina 18 Spotkanie z inicjatorami stworzenia Rady Osiedla (Dzielnicy) w Oliwie Dołącz do nich! Rozmowa z Tomaszem Strugiem inicjatorem powołania w Oliwie Rady
Dzielnicy, opublikowana w Kurierze Oliwskim nr 2 (listopad). ![]() Walczy Pan o powołanie Rady Dzielnicy w Oliwie. Co ta rada miałaby dla Oliwy załatwić? Inicjatorów powołania Rady Dzielnicy jest
sporo. Chcemy, żeby mieszkańcy Oliwy mieli wpływ na to, co się tu dzieje, żeby
było ciało mogące kontrolować władze miasta, żeby oliwianie mieli pewność, że
ich interesy są należycie chronione i reprezentowane na forum
miasta. Chodzi mi raczej o to, co rada konkretnie chce zrobić dla Oliwy. Czy myślicie o jakiejś inwestycji, która podniosłaby tu komfort życia? Konkretne inwestycje, to dla Oliwy
konkretne niebezpieczeństwo. Uważam, że Oliwa jest dzielnicą, którą należy
chronić przed nadmierną urbanizacją. Historia pozostawiła nam wspaniałą
spuściznę. Powinniśmy pielęgnować to, co mamy, odtwarzać to, co nieopatrznie
zniszczyliśmy, uświadamiać mieszkańcom, jaki mają skarb, a jeśli już chcemy
tworzyć coś nowego – robić to bardzo ostrożnie, by nie zniszczyć tego, co mamy.
Jednym słowem raczej rewitalizować dzielnicę, niż budować ją od nowa (i na pewno
gorzej). Zgadzam się z Panem. Ale przecież inwestować trzeba, zwłaszcza w tak zaniedbaną „infrastrukturę społeczną”. Myślę o takich rzeczach jak przychodnie, kina, kawiarnie itp. Niestety dziś Rada Dzielnicy niewiele
może. Pieniądze, jakimi dysponuje – rzędu 20 tysięcy złotych – wystarczą, żeby
postawić parę ławek. I to wszystko. Tworzenie takiej infrastruktury, o jaką pan
pyta, to są kompetencje Urzędu i Rady Miasta. Rada Dzielnicy może być co
najwyżej grupą nacisku na władze miasta. Możemy też wspomagać, a nawet inicjować
ruchy oddolne. Warunki do życia można przecież poprawić nie oglądając się na
władze. Można samemu stworzyć placówkę kultury, czy zakład usługowy. Najlepszym
przykładem może być choćby Stowarzyszenie Stara Oliwa, które jest wulkanem
takich inicjatyw. Gotów jestem nawet zgodzić się z Panem. Rada Dzielnicy ma pewne, zawarowane ustawowo możliwości. Ale te prawne ramy trzeba wypełnić treścią. Tymczasem wydaje mi się, że większości mieszkańców wasze wysiłki są idealnie obojętne. Rzeczywiście. Niewielu ludzi interesuje
się tym, co dzieje się w ich dzielnicy, póki ich to zbytnio nie boli. Jednak
kiedy już zbudują nam autostradę przez Park Oliwski – będzie zbyt późno, by
się organizować. To trzeba zrobić zawczasu. Skoro niewielu ludzi interesuje się sprawami dzielnicy, musicie ich przekonać do pomysłu powołania rady. Jak? Cierpliwie tłumacząc, że nic o nas bez
nas. Na początek udało mi się już przekonać panią Poczman, a razem zawojujemy
całą dzielnicę. A Pan sam? Czy jest Pan w stu procentach przekonany, że w dzielnicach, gdzie powołano rady, żyje się lepiej, niż w tych, gdzie rad nie ma? Szczerze? – Widzę, że komfort życia
mieszkańców na razie nie zależy od tego, czy w dzielnicy jest rada, czy też nie.
Ale jesteśmy dopiero na początku drogi. Dziś rady dzielnicy mają zaledwie ułamek
tych uprawnień, jakie mogłyby mieć. Im będziemy silniej naciskać, tym więcej uda
się nam załatwić. W sąsiedniej Gdyni rady są w każdej dzielnicy. I tam
przyczyniły się już do poprawy jakości życia. Przecież mieszkańcy dzielnicy
najlepiej wiedzą, co jest im potrzebne. A w każdym razie lepiej niż radny, który
w tak dużym mieście jak Gdańsk, czy Gdynia jest raczej nominowany z nadania
politycznego. Rada Dzielnicy natomiast będzie z założenia apolityczna. My nie
chcemy robić karier politycznych, tylko załatwiać sprawy ważne dla
Oliwy. A czy nie ma tu innego niebezpieczeństwa? Rady dzielnic w trosce o mieszkańców mogą walczyć z czymś, co dla nich jest uciążliwe, ale dla miasta, jako całości niezbędne. Gdyby np. była Rada Dzielnicy Szadółki i doprowadziła do zamknięcia wysypiska, to co oliwianie robiliby ze swoimi śmieciami? Oczywiście w mieście
muszą być jakieś uciążliwe zakłady. Te zakłady płacą miastu podatki, a
zadaniem rady dzielnicy jest pilnować dwóch rzeczy. Po pierwsze tego,
by uciążliwość zakładu zredukować do niezbędnego minimum; po drugie –
by mieszkańcom jakoś zrekompensować te uciążliwości. Czyli, by jakaś
część podatków płaconych przez Szadółki, rafinerię, lotnisko itp.
poszła na poprawę jakości życia w tej właśnie dzielnicy. Istnienie
takiego uciążliwego zakładu powinno być wynagrodzone mieszkańcom przez
większe pieniądze na wiele potrzebnych działań, choćby na poprawę stanu
ulic. I ostatnie pytanie: Uważa Pan, że mandat radnego dzielnicy zwiększy Pańskie możliwości pracy dla dzielnicy. Jednak już teraz są one całkiem spore. Co Pan zrobił dla Oliwy nie będąc jej radnym? Oliwianie znają mnie przede wszystkim
jako twórcę portalu internetowego Stara Oliwa. Ale przyczyniłem się też do
innych działań, które dobrze – moim zdaniem – służą mieszkańcom dzielnicy.
Takich jak obrona Cmentarza Oliwskiego przed okrojeniem go i zbudowaniem na jego
terenie wielopasmowej drogi („Nowej Opackiej”), czy obrona boiska Klubu
Sportowego Oliwia przed przyspieszonym przejęciem go przez ogród zoologiczny na
parking. Myślę więc, że mam już pewne doświadczenie w pracy
społecznej. Dziękuję za rozmowę. Michał Wodziński / Kurier OliwskiPoprzednie aktualności |
||||||||||||||||||||||
![]() |
© villaoliva 2009 |